Relacja z pobytu Michała w Warszawie

W dniach 16 - 17.04.2011 r. zorganizowaliśmy wyjazd jednego z naszych podopiecznych do Centrum Nauki im. Mikołaja Kopernika. Wycieczka ta była prezentem urodzinowym.
Michał przyjechał do Warszawy ze swoimi rodzicami i wolontariuszką Olą. Dzięki życzliwości Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci nocleg mieli zapewniony w siedzibie tegoż Hospicjum.

Poprosiłam Michała, żeby opowiedział mi o tym wyjeździe, bo chciałabym jego przygody opisać na naszej stronie.
Pierwszego dnia rodzina odwiedziła Centrum Nauki. Spędzili w nim ok. 5 godz., ale według Michała można byłoby spędzić tam jeszcze drugie tyle. Michałowi najbardziej podobało się "Gigantyczne Radio", w którym można było zmieniać stacje gigantycznym pokrętłem. Był również gadający robot, który mówił wierszyki. Michał poprosił o wierszyk "Globus". Wspomina również z uśmiechem matę antygrawitacyjną oraz kółko, które wjeżdżało po zjeżdżalni do góry, a później przejeżdżało gigantyczną pętlę do góry nogami. Do dziś zastanawia się jak to się działo.
Po wyjściu z Centrum Nauki rodzina zajadając się pysznymi lodami zwiedziła Warszawę i dotarła pod Pałac Kultury i Nauki. Zmęczeni długim spacerem wrócili do siedziby Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci na zasłużony odpoczynek.
Drugiego dnia po śniadaniu rodzina w towarzystwie wolontariuszki Oli pojechała do Warszawskiego ZOO. Michałowi bardzo podobały się wszystkie zwierzęta. Szczególnie wspomina lwa, rekina i słonia, które zrobiły na nim bardzo duże wrażenie. Mówi, że był również hipopotam z małym hipopotamem, którego udało mu się pogłaskać.
W miarę opowieści o tych wszystkich atrakcjach na buzi dziecka pojawiał się coraz szerszy uśmiech.
W pewnym momencie Michał przerwał swoją opowieść, przyjrzał się dokładnie temu, co robię i zapytał:
- Ciociu, a dlaczego Ty cały czas piszesz? Spisujesz to, co ja mówię?
- Tak Michał, mówiłam Ci przecież. Chcę napisać krótki artykuł na naszą stronę o Twoim wyjeździe.
- Ach, faktycznie...
- z zakłopotaniem powiedział Michał - To znaczy, że nie można ściemniać? To wiesz ciociu, tak na prawdę to nie było żadnego małego hipopotama i nie głaskałem go. A ta mata antygrawitacyjna, to wiesz... Taki chwyt marketingowy, żeby ludzie chcieli jechać do tego Centrum Nauki.
No tak, bo nasz Michał to dziecko o niesamowicie bujnej wyobraźni. O swoich fantazjach opowiada z taką powagą i przejęciem, że czasem ciężko odróżnić prawdę od fikcji. Każda wizyta u Michałka to podróż na bardzo odległą od Ziemi planetę Bźrubę lub inne planety, nie tylko Układu Słonecznego. Ale wracając do wycieczki.

Droga powrotna ze stolicy, zdaniem Michała, minęła bardzo szybko.
Pozostały wspomnienia, zdjęcia i oczy pełne pięknych widoków z tego miłego wyjazdu.
Michał z uśmiechem na twarzy mówi, już "na poważnie", że chciałby jeszcze raz pojechać na taką wycieczkę.

Anna Karkoszka